Szanowny Panie Pośle!

Przyjmujemy Pana wczorajszy apel o przynoszenie do Pana biura pieluszek i środków kosmetycznych dla dzieci, a także Pana zobowiązanie do przekazywania tych przedmiotów samotnym matkom pod Poznaniem, jako wyraz cennej zdolności i chęci pomocy, ale też jako sygnał wadliwej organizacji wsparcia materialnego rodzin w Wielkopolsce, uzasadniający pilne zmiany w tej organizacji ze względu na potrzebę efektywnego wykorzystywania środków przeznaczanych na ochronę i wsparcie rodzin, wobec wielkich potrzeb w tym zakresie.

Obawiamy się, że konieczność zastępowania przez posła organizacji oraz podmiotów państwowych powołanych do niesienia pomocy materialnej rodzinom, świadczyć może o niewykorzystaniu zasobów i środków przeznaczanych na pomoc, a zarazem utrudniać wykonywanie poselskich obowiązków w zakresie prawnej ochrony obywateli, przede wszystkim dzieci i matek, w których nikt nie może zastąpić posła. Niepokój nasz jest tym większy, że pomimo dwuletnich starań nie zdołaliśmy uzyskać Pana zaangażowania ani merytorycznej odpowiedzi na zgłaszane Panu i innym członkom sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka przez nas liczne przypadki łamania praw człowieka i praw dziecka na szkodę polskich rodzin za granicą i w Polsce. Poselska prawna ochrona dzieci i matek, dokonywana w ramach uprawnień poselskich poprzez nadzorowanie prac rządu i dostosowywanie prawa do nowych zagrożeń, jest w Polsce obecnie niezbędna, a zarazem wydaje się już niemal zupełnie nieosiągalną.

My nie możemy przekazać podarunków dla dzieci matkom, którym staramy się pomagać, bo ich dzieci zostały im bezprawnie zabrane. Rząd partii, którą Pan Poseł reprezentuje w Sejmie, pozbawił polskie rodziny ochrony przed nieludzkim procederem zwanym "przymusowymi adopcjami", który mógłby nawet w Średniowieczu budzić oburzenie.

Zwracamy się do Pana Posła, ponieważ uważamy kwalifikacje Pana Posła za wręcz idealne wobec potrzeb ochrony prawnej dzieci i rodzin w sprawach międzynarodowych. Jako doktor prawa i wykładowca akademicki, specjalista prawa konstytucyjnego, deklaruje Pan Poseł wykształcenie w ośrodkach uniwersyteckich w Poznaniu i Bonn, w Bambergu, Paryżu, Strasburgu, Berlinie i Moskwie. Deklaruje Pan znajomość języków angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, francuskiego. Dysponuje Pan odpowiednim doświadczeniem instytucjonalnym w sprawach opieki jako były członek rad społecznych Ośrodka Rehabilitacyjnego dla Dzieci w Poznaniu-Kiekrzu oraz Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Poznaniu. Jako wspinacz wysokogórski i zdobywca Mount Everestu oraz pozostałych szczytów "Korony Ziemii", dysponuje Pan odwagą osobistą konieczną do przeciwstawienia się wpływowym grupom przestępczym.

Jednym ze szczególnie rażących przypadków pomocnictwa polskiego rządu w okrucieństwie i bezprawiu "przymusowych adopcji" jest sprawa dziecka pani Brygidy. W tej sprawie polski rząd zgodził się na przeprowadzenie adopcji polskiego dziecka przez obcy sąd wbrew woli jego polskiej matki, wbrew Konstytucji i wbrew prawu Unii Europejskiej. Dzięki ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze od 8 maja 2018 r. w każdym kraju na świecie polskim rodzicom można zabrać dziecko i wydać je do adopcji anonimowym nabywcom. Polski rząd od wielu lat odgrywa kluczową rolę w niszczeniu polskich rodzin za granicą, pomagając obcym urzędnikom w bezprawnym zabieraniu dzieci polskim rodzicom.

Mimo wezwań polskiej rodziny, angielskiego sądu w Chelmsford i Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo polski rząd swą bezczynnością uniemożliwił przekazanie do Polski sprawy synka pani Brygidy. Angielski sąd zwrócił się w lipcu 2016 r. do polskiego rządu z pytaniem, czy sądowi temu wolno orzekać o adopcji polskiego dziecka. Nie było mu wolno tego czynić, jednak podczas długotrwałego, trwającego półtora roku, od połowy 2016 r. do końca 2017 r., milczenia polskiego rządu angielski sąd przeprowadził postępowanie adopcyjne wobec polskiego dziecka. Polscy urzędnicy ministerialni nie odpowiedzieli na pytanie angielskiego sądu. Pod koniec postępowania wysłali jedynie do rządu w Londynie, a nie do sądu w Chelmsford, powiadomienie, że można dziecku pani Brygidy zapewnić opiekę w Polsce. Uczynili to tuż przed terminem rozprawy, wskutek usilnych próśb rodziny w Polsce, nie wskazując w swym piśmie ani sądu ani sygnatury akt sprawy polskiego dziecka.

Minister sprawiedliwości nigdy nie odpowiedział na kluczowe i elementarne na gruncie polskiej konstytucji i prawa Unii Europejskiej pytanie angielskiego sądu, czy polski rząd uznaje jurysdykcję sądu rodzinnego w Anglii w sprawie adopcji polskiego dziecka ("whether they accept that the Family Court in England has jurisdiction"). Polski rząd miał obowiązek z art. 36 Konstytucji i art. 1 ust. 3 lit. b Rozporządzenia Rady (WE) nr 2201/2003 niezwłocznie powiadomić angielski sąd, że przedstawicielstwo Rzeczypospolitej przystępuje do postępowania celem przeniesienia sprawy do Polski, i że Rzeczpospolita zgodnie z art. 1 Rozporządzenia nie uznaje obcej jurysdykcji w sprawie adopcji polskiego dziecka i jest gotowa przejąć postępowanie w tej sprawie. W ciągu paru tygodni dziecko i matka mogli byli znaleźć się razem bezpiecznie w Polsce; można było zakończyć sprawę nim rozpoczęło się tragiczne znęcania się nad dzieckiem i jego matką.

Polski rząd wydał w ten sposób bezprawną zgodę na adopcję polskiego dziecka, na bezprawne zabranie polskiemu dziecku polskiej rodziny i polskiego obywatelstwa. Bez tej zgody angielski sąd prawdopodobnie nie wykroczyłby poza orzeczenie o ustanowieniu dla dziecka długoterminowej opieki zastępczej. Można podejrzewać, że sprawa dziecka pani Brygidy jest tylko jedną z wielu podobnych spraw. Warszawskie ministerstwo sprawiedliwości i partia polityczna nazwana jak na ironię "Solidarną Polską" odgrywają obecnie kluczowe role w niszczeniu polskich rodzin za granicą, zwalczając także polskie pozarządowe starania o ochronę polskich rodzin.

Polski minister nic nie robił, choć miał oczywisty obowiązek interweniować, i w dodatku został zaproszony do interwencji przez angielski sąd. Zaproszenie przez angielski sąd polskiego rządu do udziału w postępowaniu w sprawie polskiego dziecka zadało kłam twierdzeniom wiceministra Michała Wójcika, głoszącego wielokrotnie, jakoby takie interwencje były niedopuszczalne. W rzeczywistości są dopuszczalne, są konieczne i są oczekiwane przez obce sądy. Obcy sędziowie nie rozumieją, dlaczego obok polskiego rodzica nie stoi przedstawiciel polskiego państwa, broniący praw dziecka i rodzica, skoro czynią tak nawet przedstawiciele niewielkiej Słowacji.

Matka pokrzywdzona przez wiceministra Michała Wójcika zwraca się do niego o pomoc w finansowaniu apelacji od bezprawnego orzeczenia o adopcji jej dziecka. Sama opłata od wniosku o dopuszczenie rozpatrzenia apelacji wynosi w Anglii 528 funtów ("the fee is £528 for an application for permission to appeal"). Matka wydała tysiące funtów, wszelkie jej dostępne środki, na prawników, którzy ją oszukali. Polecona matce przez polski konsulat w Londynie mec. Marzena Konarzewska porzuciła swe obowiązki tuż przed rozprawą, nawet nie oddając matce dokumentacji pilnie potrzebnej do obrony dziecka.

Pod pozorem adopcji, w szczególności adopcji zagranicznych, prowadzony jest proceder mieszczący się w pojęciu "wymuszonych zaginięć", określonym między innymi Konwencją o ochronie wszelkich osób przed wymuszonymi zaginięciami, stanowiący zgodnie z Konwencją zbrodnię przeciwko ludzkości w przypadku jego regularności i systemowości.

Ostatnie ustalenia dowodowe w sprawach adopcji zagranicznych ujawniają koszmarne zagrożenie zdrowia i życia dzieci narażonych na wymuszone zaginięcie pod pozorem adopcji zagranicznej.

Dzięki odwadze, uczciwości i poświęceniu doświadczonej inspektor śledczej Departamentu Koronera Okręgu Los Angeles ujawniony został proceder uśmiercania adoptowanego dziecka celem pozyskania jego narządów do przeszczepów. Prywatna firma One Legacy we współpracy z urzędnikami Departamentu, lekarzami i opiekunami ośmioletniego, adoptowanego chłopca doprowadziła do uśmiercenia go za pomocą silnego narkotyku. Przed uśmierceniem dziecko mogło zostać pozbawione świadomości poprzez zanurzenie mu głowy w wodzie.

Doświadczona pediatryczna inspektor śledcza Departamentu Koronera - Inspektora Medycznego Okręgu Los Angeles, Denise Bertone, została w odwecie za przyjęcie w sprawie Cole'a Hartmana roli sygnalistki (whistleblower) odsunięta od postępowań w sprawach zgonów dzieci i narażona na szykany zawodowe. Ujawniła morderstwo popełnione na dziecku na zlecenie firmy One Legacy.

Firma One Legacy, będąca jedyną firmą pozyskującą narządy i tkanki do przeszczepów w Południowej Kalifornii, ma wielkie wpływy w Departamencie Koronera. Codziennie dostaje z komputerów Departamentu adresy osób, które mogą podpisać zgodę na pobranie narządów od członków swej rodziny. Dzięki temu firma może nakłaniać do podpisania zgody ludzi znajdujących się w stanie w szoku lub rozpaczy wobec krytycznego stanu zdrowia członka rodziny. One Legacy płaci przy tym za ubezpieczenie Departamentu Koronera od roszczeń związanych z pobieraniem organów i tkanek. Potrafi uzyskać w Departamencie Koronera zgodę na pobranie organów lub tkanek nawet w sprawach zabójstw, gdy w śledztwie niezbędne jest zachowanie ciała ofiary.

Uśmiercanie pacjenta celem pobrania od niego narządów może być w Kalifornii bezkarne, ponieważ firmie One Legacy pozwolono na dostarczanie do badania toksykologicznego w Departamencie Koronera próbki krwi pacjenta pobranej zanim pacjent ów został odłączony od respiratora lub innego urządzenia wspomagającego funkcje życiowe i zanim został pozbawiony organów lub tkanek. Lekarze pracujący dla One Legacy wiedzą, że nie poniosą odpowiedzialności za pozyskiwanie narządów od pacjenta zdolnego do życia bez wspomagania, jeśli nie chroni go rodzina lub osoba bliska.

Dwóch ostatnich Głównych Koronerów - Inspektorów Medycznych Departamentu Koronera Okręgu Los Angeles pozostawało w ścisłych związkach z firmą One Legacy. Jeden z nich był członkiem jej rady dyrektorów.

Przed swą śmiercią w szpitalu Cole utracił przytomność wskutek niedotlenienia wywołanego 31 lipca 2013 r. jakoby zanurzeniem jego głowy w wodzie w działającej pralce. Zdarzenie to nie zostało publicznie wyjaśnione.

Chłopca przetransportowano do szpitala, gdzie firma One Legacy niezwłocznie uzyskała od jego opiekunów (zwanych "rodzicami") zgodę na pozbawienie go narządów po zatrzymaniu pracy jego serca.

Osoby przedstawiane w mediach amerykańskich jako "rodzice" Cole'a adoptowały go w 2012 r.

Fakt adopcji Cole'a ukrywano, sugerując, że jego opiekunowie byli jego rodzicami. Pojawiło się nawet żądanie zaprzestania śledztwa w imię spokoju jego rzekomych "rodziców".

Rzekomi "rodzice" potraktowali Cole'a jak worek narządów gotowych do przeszczepów niezwłocznie po dostarczeniu dziecka do szpitala, bez przeprowadzenia diagnostyki mózgu, bez odczekania przez czas potrzebny do ustąpienia bezpośredniej reakcji mózgu na niedotlenienie. Nie wykonano z tego powodu oceny szans regeneracji mózgu.

Wiedza o możliwej świadomości ludzi w stanie pozornie "wegetatywnym" jest w USA nie tylko dostępna lekarzom, ale i szeroko popularyzowana. W przypadku ludzi dorosłych lub dobrze sytuowanych latami czeka się na przejawy odzyskiwania przez nich świadomości. Pośpiech w szpitalnym uśmierceniu biednego dziecka dodatkowo uzasadnia wątpienie w rzekome utopienie się dziecka bez udziału osoby dorosłej, jakoby spowodowane poprzez samodzielne umieszczenie głowy w działającej pralce, nawet gdyby było to technicznie możliwe.

Chłopiec żył, gdy odłączono go od maszyny wspomagającej oddychanie. Po jej odłączeniu starał się sam oddychać. Mimo odłączenia od respiratora jego serce nie zatrzymało się. Gdy okazało się, że Cole żyje o własnych siłach, lekarka działająca na zlecenie firmy One Legacy podała mu 500 mikrogramów fentanylu, bardzo silnego narkotyku, celem doprowadzenia do jego śmierci w czasie, gdy chirurdzy firmy One Legacy czekali już na Cole'a w sali operacyjnej.

Serce chłopca zatrzymano trucizną; firma One Legacy w pośpiechu pobrała jego organy. Naruszyła przy tym po raz kolejny normy postępowania transplantacyjnego. Pozyskiwanie narządów dziecka powinno w Kalifornii odbywać się w obecności patologa z biura Koronera. Jednak firma One Legacy pozyskała narządy Cole'a pod nieobecność patologa. Co motywowało sprawców do łamanie norm i pośpiechu w pobieraniu organów Cole'a? Kto czekał na narządy Cole'a? Kluczowe pytania śledcze pozostają bez odpowiedzi.

Jesteśmy przekonani, że do czasu uzyskania odpowiedzi na te pytania i na podobne pytania w sprawach innych dzieci, adopcje zagraniczne polskich dzieci muszą zostać natychmiast zawieszone, a jednocześnie należy natychmiast przystąpić do wyjaśniania losu dzieci już wywiezionych z Polski.

Bardzo prosimy Pana Posła o pomoc w doprowadzeniu do ustawowego zawieszenia adopcji zagranicznych

Zarazem prosimy Pana Posła o niezwłoczne podjęcie działań koniecznych do zapewnienia dziecku pani Brygidy niezwłocznego kontaktu z matką, do potwierdzenia nieważności orzeczenia o jego przysposobieniu, a także do przekazania opieki nad nim pani Brygidzie lub umieszczenia go w Polsce pod opieką osób najbliższych jego matce. Prosimy o poparcie nas w żądaniu naprawienia szkód spowodowanych nieprawidłową pracą Ministerstwa, w szczególności sfinansowania postępowania apelacyjnego w obronie praw dziecka.

Prosimy o poparcie naszego wniosku o spotkanie Ministra Sprawiedliwości, pana Zbigniewa Ziobry, w sprawie ochrony rodzin za granicą, z matkami, które dnia 18 maja 2018 r. wystąpiły o takie spotkanie w związku z orzeczeniem dotyczącym dziecka pani Brygidy.

Prosimy również o popieranie przez Pana Posła naszej petycji pierwotnie przedłożonej Senatowi, obecnie kierowanej do Sejmu, o ochronę polskich rodzin w sprawach międzynarodowych, choćby w część jej następujących postulatów:

Dla polskich rodzin i dzieci domagamy się:

(1) utworzenia funduszu ochrony prawnej polskich rodzin i dzieci za granicą;

(2) całkowitego zakazu wydawania za granicę dzieci polskich rodziców oraz ochrony praw każdego dziecka do obywatelstwa, do więzi rodzinnych i ojczyzny;

(3) zakazu pozarodzinnych adopcji zagranicznych oraz przenoszenia za granicę miejsc zamieszkania dzieci adoptowanych;

(4) udziału ławników i organizacji pozarządowych w każdym postępowaniu sądowym dotyczącym adopcji (przysposobienia) lub opieki zastępczej dla dziecka oraz w sprawowaniu nadzoru nad opieką zastępczą i adopcyjną;

(5) powołania polskiego Centrum Międzynarodowej Ochrony Rodzin i wyjaśniania poważnych naruszeń praw rodziny lub dziecka z udziałem organizacji pozarządowych.

Senat właśnie zechciał zaprzestać prac nad tą petycją w oczekiwaniu na wyniki nieokreślonych prac, które jakoby ma w tym samymi kierunku ma podjąć rząd. My niestety nie dostrzegamy po stronie rządowej prawdziwej woli prowadzenia takich prac.

Z powyższych powodów bardzo Pana prosimy o podjęcie prac i współdziałania ze stroną społeczną w inicjowaniu zmian prawa niezbędnych do ochrony dzieci i rodziny przed zagrożeniami tworzonymi, w znacznej mierze celowo, regulacjami prawa międzynarodowego dotyczącego polskich dzieci i rodzin. Prosimy także o rozważenie załączonej opinii ojca Leona Knabita.

Bardzo prosimy o pilną odpowiedź na nasze powyższe prośby.